| |
Oto szesnasty numer naszego BEMSa, czyli Biuletynu Elektronicznego Misje Salezjańskie.
W tym numerze znajdziecie Państwo:


Z misji na misje
Wolontariusze MWDB wyjeżdżają na misje długo i krótkoterminowe. W czasie tegorocznych wakacji, aż 30 młodych ludzi wyjechało na placówki salezjańskie, salwatoriańskie i jezuickie w ramach Międzynarodowego Wolontariatu Don Bosco. Pracowali wśród najuboższych dzieci i młodzieży w Peru, Zambii, Ugandzie, Kirgistanie, Albanii, Czarnogórze i na Ukrainie. Wracając, podkreślali prostotę i otwartość spotykanych przez siebie osób.
Ich miejsce zajęli już wolontariusze, którzy wyjechali na rok, aby towarzyszyć salezjanom i salezjankom na placówkach misyjnych w Afryce. Do Zambii udały się Barbara Siemionkowicz z Białegostoku, Magdalena Rogalewska z Żukowa, Katarzyna Kobusińska z Łowiczka i Ewa Pieczyńska z Gdańska. Do Ugandy pojechał Tomasz Kaczmarek z Bydgoszczy. Na Madagaskarze jest już Anna Piekutowska z Białegostoku. Natomiast do Zimbabwe wyjechali Piotr Zieliński z Kozienic, Danuta Zielińska z Warszawy i Bernadetta Jamróz z Lublina.
W kolejce są już następni, bowiem właśnie rozpoczął się nowy rok formacyjny dla wolontariuszy, którzy pragną rozpocząć przygotowania do pracy na misjach.
Pamiętajmy o nich w naszych modlitwach.
WARSZAWA - Inauguracja nowego roku formacyjnego dla wolontariuszy MWDB

W dniach 19-20 września 2009 w Salezjańskim Ośrodku Misyjnym w Warszawie odbyło się pierwsze po wakacyjnej przerwie spotkanie weekendowe dla kandydatów na wolontariuszy Międzynarodowego Wolontariatu Don Bosco. Zainicjowany został w ten sposób kolejny rok formacyjny, w którym młodzi ludzie będą przygotowywać się do wyjazdu na misje. Spotkanie rozpoczęło się w sobotę rano. Uczestników powitał nowy dyrektor SOM, ks. Roman Wortolec.
Młodzi ludzie mogli zapoznać się z charyzmatem i duchowością salezjańską, którą przybliżył ks. Sławomir Piotrowski, kierownik Salezjańskiego Ośrodka Młodzieżowo-Powołaniowego "Emaus" w Czerwińsku. Wprowadzeni zostali także w działalność misyjną i wolontariacką prowadzoną przez SOM. Konferencje, wspólna modlitwa, rekreacja sprzyjały wzajemnemu poznaniu się.
O swojej pracy wolontariackiej na misjach opowiadały Jolanta Piętka i Joanna Groszkowska, które 3 tygodnie temu wróciły z rocznego pobytu w Zambii. Przebywały na placówce sióstr salezjanek w Mansie prowadząc zajęcia w oratorium i przedszkolu.
"Misja w Korr" - była propozycją filmową na sobotni wieczór. Najnowsza produkcja Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego przeniosła uczestników spotkania na pustynię Kaisut w Kenii, gdzie pracowały Katarzyna Wnuk i Katarzyna Tadla, wolontariuszki MWDB.
Sobotni dzień zakończyła adoracja Najświętszego Sakramentu i rozważanie Słowa Bożego.
W niedzielę przed południem ks. Henryk Juszczyk, w przededniu powrotu na misje, tym razem nie do Kenii a do Zambii, opowiadał o swojej wieloletniej pracy misyjnej i współpracy z wolontariatem. Towarzyszył mu Przemek, wolontariusz pracujący kiedyś w Tanzanii. Kolejne spotkanie dla chętnych już w październiku.
PSZCZYNA - Jubileusz 40-lecia kapłaństwa ks. Stanisława Brudka, misjonarza z Wenezueli

W niedzielę 9 sierpnia 2009 roku w Pszczynie odbyło się świętowanie z okazji Jubileuszu 40-lecia kapłaństwa ks. Stanisława Brudka, który pierwsze śluby zakonne w Zgromadzeniu Salezjańskim złożył 15 sierpnia 1958 roku. Święcenia zaś otrzymał 13 czerwca 1969 roku. Na misje wyjechał w 1973 roku. Najpierw pracował na Curacao, wyspie leżącej na Karaibach, należącej do Antyli Holenderskich, a następnie w Wenezueli, gdzie jest do dzisiaj. Obecnie pracuje w San Felix, gdzie salezjanie prowadzą parafię, szkołę, centrum młodzieżowe i dom dla dzieci ulicy.
Uroczystości Jubileuszowe odbyły się w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego i MB Częstochowskiej w Pszczynie dzięki dużemu zaangażowaniu ks. Józefa Marka, proboszcza parafii. Mszy św. przewodniczył jubilat, ks. Stanisław Brudek. Kazanie wygłosił ks. Marek Chrzan, inspektor salezjanów z Krakowa. Wspólne świętowanie zgromadziło rodzinę i przyjaciół ks. Brudka, salezjanów oraz księży diecezjalnych dekanatu pszczyńskiego. Goście obejrzeli prezentację multimedialną z życia kapłańskiego ks. Stanisława, a także uczestniczyli w konkursie dotyczącym historii Wenezueli.
W 1973 roku w Wenezueli pracowało 17 misjonarzy salezjańskich - Polaków. Obecnie jest ich 7. Oprócz ks. Stanisława pracują tam: ks. prof. Jan Parciak, ks. Andrzej Smaruj, ks. Aleksander Bis (to najstarsi polscy misjonarze w tym kraju), ks. Bolesław Rozmus, ks. Dariusz Łodziana, który przyjechał do Wenezueli jeszcze jako kleryk oraz ks. Ryszard Urbański, dyrektor technikum salezjańskiego w Caracas.
Aby posłuchać wywiadu z ks. Stanisławem Brudkiem o pracy misyjnej w Wenezueli KLIKNIJ (zalinkować do naszego serwera: http://www.adopcja2.salezjanie.pl/mp3_strona/file0362.mp3)


ZAMBIA - Zmarł ks. Józef GOTTER, misjonarz z ZAMBII
W niedzielę 27 września o godz. 11.20 odszedł do Pana ks. Józef Gotter, salezjański misjonarz z Zambii. Lubiany przez wszystkich i znany jako ks. Shikulu, co w języku icibemba znaczy "starzec-mędrzec".
Był dyrektorem szkoły stolarskiej w Kazembe. Jako proboszcz budował kościoły w buszu, jako wielki przyjaciel dzieci i młodzieży dawał im szansę nauki i spędzał z nimi czas na godziwej rozrywce. Koordynował program Adopcji na odległość prowadzony przez Salezjański Ośrodek Misyjny w wielu krajach świata.
W tym roku cieszyliśmy się jego obecnością w czasie wakacyjnego spotkania misjonarzy. Uczestniczył w misyjnej pielgrzymce do Ziemi Świętej. W odprawianej przez siebie Eucharystii nad Jeziorem Galilejskim z wielkim przejęciem dziękował Bogu za 42 lata kapłaństwa i 50 lat życia zakonnego. Podzielił się wówczas z nami przepiękną łaską wierności Panu Bogu, a mianowicie - przez 42 lata nie było ani jednego dnia, w którym nie odprawiłby Mszy św.

Ks. Józef Gotter urodził się 16 marca 1940 roku w Dubinie, w województwie wielkopolskim. Nowicjat ukończył w Kopcu. Święcenia kapłańskie przyjął 18 czerwca 1967 roku w Cieszkowie. Pracował w duszpasterstwie i katechezie w Lubinie, Dzierżysławiu, Wrocławiu, Środzie Śląskiej i jako proboszcz w miejscowości Trzebnice. W 1985 roku wyjechał na misje do Zambii.
Uroczystości pogrzebowe ks. Józefa Gottera odbyły się w Zambii.
Msza św. żałobna w jego intencji została odprawiona w niedzielę 4 października o godz. 15.00 w parafii pw. MB Częstochowskiej w Sułowie.
Odpoczywaj w pokoju - Drogi Księże Józefie.
ZAMBIA - Jak to dobrze, że ksiądz wrócił
Pozdrawiam Was bardzo gorąco z Zambii w tym czasie urlopowym i wakacyjnym. Jak wspominałem w moim ostatnim liście, w tym roku przypadł mój urlop w Polsce. Tym razem spędziłem w Polsce prawie trzy miesiące, od połowy kwietnia do połowy lipca. Był to dla mnie bardzo piękny czas odpoczynku, zrobienia badań lekarskich, zregenerowania sił i pięknych przeżyć duchowych. Dzięki życzliwości Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego w Warszawie mogłem w tym roku pojechać na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, która została zorganizowana dla darczyńców misji salezjańskich. Trudno jest opisać wspaniałe duchowe przeżycia, jakie nam towarzyszyły, kiedy stąpaliśmy po Świętej Ziemi w Jerozolimie i okolicach, gdzie ponad 2000 lat temu stąpał nasz Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus. Podążaliśmy Jego śladami, dotykaliśmy własnymi rękami i ze czcią całowaliśmy święte miejsca: w Grocie Narodzenia Pana Jezusa, miejsce Ustanowienia Eucharystii i Sakramentu Kapłaństwa, skałę w Ogrodzie Getsemani, kamień z Golgoty, na który spływała święta krew Zbawiciela i Jego pusty grób, który jest znakiem zwycięstwa nad grzechem i szatanem oraz źródłem ogromnej siły i nadziei, że ze Zmartwychwstałym Chrystusem wszystko ma sens, że z Nim wszystko jest możliwe, że zawsze można zacząć od nowa. Po opuszczeniu Świętego Miasta Jerozolimy podążaliśmy dalej śladami Jezusa w najstarszym mieście świata Jerycho, wjechaliśmy na piękną górę Tabor, gdzie Pan Jezus przemienił się w obecności Apostołów (ten list piszę do Was w Święto Przemienienia Pańskiego i w moich oczach wciąż przemykają piękne widoki z góry Tabor), a potem Nazaret, gdzie wszystko się zaczęło, kiedy Maryja wypowiedziała swoje Fiat Aniołowi Gabrielowi, i cudowne, otoczone górami Jezioro Galilejskie, gdzie Pan spędził prawie trzy lata swojego życia i publicznej działalności.

Miło jest po 3 miesiącach spotkać ludzi oczekujących, pamiętających, cieszących się z mojego powrotu. Są wśród nich Wasze dzieci adopcyjne. Jest wśród nich Nkandu, który przyszedł na drugi dzień po moim powrocie i ze łzami w oczach powiedział: "Jak to dobrze, że ksiądz wrócił, bo nie wiem, co by z nami się stało. Jest nas troje rodzeństwa, wychowuje nas babcia, bo rodzice zmarli. Babcia nie ma już wystarczająco sił by pracować na polu, czy handlować na rynku, stąd też coraz trudniej jest dla niej zdobyć jakieś pożywienie. Coraz częściej kładziemy się spać głodni". Znam jego babcię, pamiętam jak pewnego razu przyszła prosić o pomoc. Jest już w podeszłym wieku, choruje na nogi, nie może chodzić, ale zawsze widzę ją w kościele na Mszy św. I tamtego dnia przyszła z trudem, uklękła na kolanach i prosiła o pieniądze na jedzenie dla wnuczków. Nie wiem, czy ktoś z Was miałby odwagę odmówić pomocy w takiej sytuacji. Nkandu jest w 9-tej klasie, w tym roku będzie pisał egzamin, nie jest za bardzo zdolny, ale jest bardzo pilny i pracowity. Mam nadzieję, że zda egzaminy i będzie dalej się uczył, bo cała nadzieja babci jest w nim, bo on jest najstarszy, już za niedługi czas to on będzie musiał się opiekować babcią i resztą rodzeństwa. Czy da sobie radę, czy starczy mu sił? To zależy także od nas wszystkich, na ile możemy mu pomóc. Cała jego nadzieja jest w Was, bo oprócz Was nie może na nikogo innego liczyć.
Jest teraz czas wakacji. Wszystkie dzieci i młodzież otrzymująca pomoc przychodzi na misję, by trochę popracować i w ten sposób odwdzięczyć się Bogu i ludziom za pomoc, jaką otrzymują. Porządkują otoczenie, podlewają kwiaty i małe drzewka, równają boiska do gry i wiele innych rzeczy. Jest to dla nich także okazja, by sporo się nauczyć. Po południu wielu z nich przychodzi do oratorium, a wieczorem się uczą. Co prawda nie wszyscy, ale bardzo wielu z nich przychodzi do naszych klas, gdzie jest światło i przez dwie godziny się uczą. Trzeba ich podziwiać, że nawet w wakacje chcą się uczyć.
Kończąc ten list wakacyjny, życzę Wam wszystkim jeszcze miłego wypoczynku i bardzo gorąco Was wszystkich pozdrawiam.
Ks. Michał Wziętek
Mansa - Zambia
TANZANIA - Być proboszczem na misjach
Drodzy opiekunowie adopcyjni i przyjaciele misji!
Ostatni list napisałem przed Wielkanocą tego roku, a zatem co się wydarzyło po Wielkanocy?
W okresie powielkanocnym jest tutaj zwyczaj błogosławienia domów. Ludzie przygotowują się na ten moment od samej Wielkanocy. Wygląda to trochę jak polska "Kolęda". Dla nas księży jest to duże wezwanie i niemały fizyczny wysiłek. Przez trzy miesiące codziennie w innej wiosce chodzimy od domu do domu i błogosławimy domy naszych parafian. W tym roku odwiedziliśmy 2.300 rodzin. Taka pastoralna wizyta przybliża nas do ludzi i ukazuje nam rzeczywistą sytuację naszych parafian. W wielu przypadkach ludzie, z którymi się spotykamy w parafii żyją w skrajnym ubóstwie. Chociaż biedni, okazują wdzięczność za wizytę, przygotowując miseczkę fasoli czy kukurydzy, albo ziemniaków, które tutaj się powszechnie uprawia. Ludzie przyjmują taką wizytę z wielką wiarą.

Na ten dzień dom jest wysprzątany, droga, którą będzie szedł kapłan zamieciona, a na stole pali się świeczka. Po takich wizytach przekonujemy się jak zewnętrzne pozory często mylą. Nawet w centrum naszego małego miasteczka żyje wiele ubogich ludzi, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Zwykle ludzie wstydzą się swego ubóstwa i starają się je ukryć. W niedzielę czy na jakieś formalne spotkanie każdy stara się umyć, natrzeć olejem twarz, ręce i nogi i włożyć na siebie najlepsze ubranie, jakie jest w domu. Kobiety, jedna drugiej zaplecie włosy, i tak każdy stara się ładnie wyglądać. Często na zdjęciach widzimy ludzi i dzieci ładnie ubrane, aż niektórzy oglądający te zdjęcia myślą: "Jak widać, to pewnie tak źle tam nie mają???" Wszystkie te przechodzone ubrania przychodzą z zagranicy i na bazarach są ich całe góry. Niewielu może kupić prosto ze sklepu chińskie ubrania. Właśnie tacy prości, ubodzy ludzie są większością w afrykańskim Kościele. To oni łączą się w tak zwane MAŁE CHRZEŚCIJAŃSKIE WSPÓLNOTY, by modlić się razem, wspierać duchowo i materialnie. Podczas błogosławienia domostw naszych parafian, spotykamy dzieci z programu Adopcji na odległość i nie tylko te, ale wiele, wiele innych dzieci w potrzebie. Chociaż starsi często narzekają na swój los, to dzieci nigdy nie narzekają, a raczej uśmiechają się i przyjmują wszystko ze słowem ASANTE, co w języku Swahili znaczy DZIĘKUJĘ.
Trzy tygodnie temu powróciłem z Polski po krótkim urlopie i zastałem w Mafindze zimny i suchy klimat. Czerwiec, lipiec i sierpień to najzimniejsze miesiące na naszym terenie i często z przenikającym do kości wiatrem. Warto tu nadmienić, że teren Mafingi jest wzniesiony ponad 2.000 m n.p.m. W tym właśnie okresie bardzo dużo ludzi choruje i umiera. Miejscowi ludzie nie są przygotowani, by chronić się przed skutkami zimnej pogody. Większość domów nie ma poddasza ani sufitu. Domy są pokryte blachą falistą i to sprawia, że w czasie pory ciepłej jest w domu gorąco, a w porze zimnej jest zimno. Tradycyjne domy pokryte słomą czy trzciną były zdrowsze, bo regulowały temperaturę w domu. Ale niestety w imię nowoczesności każdy marzy, by pokryć dom blachą i tu zaczynają się kłopoty zdrowotne.
Data 17 lipca zapisała się w pamięci dzieci całej naszej diecezji. Ksiądz Biskup poprosił naszą parafię, byśmy przygotowali doroczne święto dzieci, które są członkami "Towarzystwa Świętego Dzieciństwa", założonego przez Jana Pawła II. Dzieci katolickie, będąc w niższych klasach szkoły podstawowej łączą się w Towarzystwo poprzez wioskę, parafie. Diecezje tworzą nawet międzynarodowe struktury. Na każdym szczeblu dzieci mają dorosłych opiekunów; często siostry zakonne, by wychowywały te dzieci według założeń Towarzystwa i pomagały im w ich drodze do Pana Boga. Głównym celem tego Towarzystwa jest wychowywanie dzieci do świętości według zasad wiary Kościoła Katolickiego. Same dzieci tego Towarzystwa są misjonarzami pośród swoich rówieśników w szkole, w czasie zabawy, czy gdziekolwiek się spotykają w rówieśniczej grupie. Raz w roku Ksiądz Biskup wybiera jedną parafię, by mogła przygotować święto dla wszystkich dzieci. W tym roku 2.500 dzieci przybyło do naszej parafii wraz z księżmi, siostrami zakonnymi i opiekunami. Ksiądz Biskup przewodniczył uroczystej Mszy św., następnie każda parafia miała krótki czas na przedstawienie programu kulturalnego. Całe to wydarzenie było transmitowane na żywo w RADIO MARIA - TANZANIA. Dzieci poprzez śpiew i krótkie sztuki teatralne, ukazywały różne swoje problemy. Ich przesłania wyciskały nam łzy z oczu i zadziwiały głębokością problemów dziecięcych. Dzieci opłakiwały swoich rówieśników zabitych podczas aborcji. Dzieci ukazywały smutek, który jest skutkiem niezgody rodziców, bijących czy kłócących się na ich oczach. Osierocone dzieci wyrażały uczucia odrzucenia i zapomnienia przez społeczeństwo. Dzieci pracujących rodziców narzekały, że ciągle są same, bo ich rodzice, albo są w pracy, albo u przyjaciół. Ksiądz Biskup był bardzo wzruszony dziecięcymi przesłaniami i bardzo prosił rodziców i opiekunów, by poświęcali więcej czasu dzieciom, ich edukacji i wychowaniu. Mówił, że to właśnie oni są przyszłością społeczeństwa i Kościoła w Tanzanii. Po programie kulturalnym był wspólny posiłek i powrót do domu.
Od lipca tego roku jest niewielka zmiana personelu na naszej placówce Mafinga Parish, a mianowicie ks. Celestine z Indii został przeniesiony do sąsiedniej placówki jako administrator, a na jego miejsce przybył ks. Marko Lepakit z Kenii. Ks. Marko pochodzi ze szczepu Samburu w Kenii. Ten szczep znany jest z pasterstwa i kulturalnie jest bardzo podobny do ogólnie znanego szczepu Massai. I tak nasza odnowiona wspólnota to ks. Ladislaus-Tanzania, ks. Marco-Kenia, i ja - ks. Henryk Tucholski-Polska. W diecezji Iringa jest 11 parafii z tylko jednym księdzem a nasza parafia jest jedną z nielicznych, gdzie jest wspólnota trzech księży. W takiej sytuacji nasi wierni i młodzież, do której jesteśmy posłani będą otoczeni regularną opieką pasterską.

W tym roku Biskup naszej diecezji Iringa pobłogosławił moje przedsięwzięcie przygotowania katechizmu. Od dwóch lat pisałem, przerabiałem i ciągle poprawiałem Katechizm dla dzieci szkolnych, które przygotowują się do przyjęcia Sakramentu Chrztu, I Komunii św. i Bierzmowania. Do tej pory w naszej diecezji istniał mały Katechizm używany we wszystkich parafiach do przygotowania dzieci do Sakramentu Chrztu świętego. Dalsza katechizacja odbywała się bez formalnego podręcznika, co sprawiało, że było duże zróżnicowanie wiedzy katechetycznej pośród dzieci, a czasami dochodziło do nieporozumień. Jako, że interesuję się katechetyką, a z drugiej strony język swahili stał się mi bardzo bliski, postanowiłem spróbować przygotować Katechizm. Najpierw był on próbowany w naszej parafii, później w dekanacie i w końcu w tym roku Ksiądz Biskup zaakceptował ten Katechizm jako standartowy i obowiązujący w całej diecezji. Jest to dla mnie radość i zaszczyt, że mogę mieć wkład do rozwoju lokalnego Kościoła i pomóc wielu dzieciom w ich drodze do Boga.
Dzieci objęte programem Adopcji na odległość przybyły na naszą placówkę misyjną w sierpniu, by podzielić się z nami swoimi smutkami i radościami i aby spędzić trochę czasu razem jako grupa. Każde spotkanie zawiera wykład, sportowe zajęcia, pokaz talentów, dobry posiłek i kino na wielkim ekranie. Podczas ostatniego spotkania wszystkie dzieci były pomierzone, byśmy mogli zacząć przygotowania mundurków szkolnych i swetrów na rok 2010. Jako, że rok szkolny zaczyna się w Tanzanii w styczniu, to wszystkie dzieci pod koniec grudnia muszą być przygotowane na nowy rok szkolny. Podczas ostatniego spotkania położyliśmy duży nacisk na rolę opiekunów i prosiliśmy ich, by odwiedzali często dzieci w domu i szkole, żeby dzieci nie czuły się zapomniane czy wykorzystywane. Podjęliśmy poważną rozmowę z młodzieżą z programu Adopcji na odległość, która uczy się w szkołach średnich. Niektórzy otrzymali list naganny i ostrzeżenie, by się poprawili w nauce i zachowaniu. Inni otrzymali nagrody za dobre wyniki w nauce i dobre zachowanie. Wszyscy otrzymali przybory szkolne potrzebne do końca tego roku. Dzieci ze szkoły podstawowej otrzymały koce, buty, skarpetki, przybory toaletowe, przybory szkolne, no i słodycze. Ogólnie jesteśmy zadowoleni z efektów programu Adopcji na odległość. Same dzieci obiecują modlitwę za swoich opiekunów adopcyjnych, których nie znają.
Z pozdrowieniami i modlitwą,
ks. Henryk Tucholski
Mafinga Parish - Tanzania
UGANDA - Nasza perła Afryki
Magdalena Musiał-Karg i Przemysław Karg są młodym małżeństwem, które zdecydowało się pójść za misyjnym wezwaniem służenia innym w najuboższych krajach naszego globu. Nie do końca wiadomo czy Ugandę wybrali oni, czy też Uganda wybrała ich, ale to właśnie tam dzielili się swoją miłością z wychowankami domu dla chłopców ulicy w Namugongo. Wspierali tym samym pracę polskiego misjonarza, ks. Ryszarda Józwiaka. Dziś są już w Polsce. Z dużym przejęciem wspominają swój pobyt w Afryce...

"Ponad dwa miesiące temu lotnisko w Entebbe przywitało nas przyjaznym i tajemniczym "Welcome to Pearl of Africa". Nic poza cudownie słoneczną pogodą nie pozwalało przypuszczać, że Uganda jest właśnie tą afrykańską perłą. "Gdzie ta perła?" - myśleliśmy. Widoczna niemal wszędzie bieda, bawiące się w brudzie dzieci, okropnie dziurawe drogi (już nigdy nie będziemy narzekać na drogi w Polsce), hałas klaksonów taksówek i boda boda, sypiący się do oczu piasek i zimna woda w kranie. Przez pierwszych kilka dni nie byliśmy w stanie się do tego przyzwyczaić! Ba. Wkurzało nas to.
Nie spodziewaliśmy się nawet, że z biegiem czasu wszystkie te wymienione rzeczy staną się dla nas naturalnym elementem krajobrazu tego afrykańskiego kraju. A już na pewno nie myśleliśmy, że bardzo szybko człowiek jest się w stanie do tego wszystkiego przyzwyczaić, a nawet i za tym tęsknić. Życie nas po raz kolejny miło zaskoczyło.
Ktoś kiedyś powiedział, że aby zakochać się w Afryce, trzeba najpierw odwiedzić Ugandę. Miał rację. My zakochaliśmy się najpierw w Ugandzie, a potem chyba i w Afryce. W czym dokładnie? W radosnych uśmiechniętych mieszkańcach Ugandy, w dzieciach (szczególnie w naszych małych przyjaciołach z CALM), w tamtejszej przyrodzie, w muzyce, w różnorodności, którą tam się obserwuje, w nieprzewidywalności Afryki. Gdyby zmierzyć procentowo kawałek Afryki, który mogliśmy zobaczyć, byłby to zaledwie około 1% całkowitej powierzchni kontynentu. Prawie nic, a jednak zostawiło w naszych sercach konkretny ślad. Taki, że jak ktoś nas pyta: "Jak było?", odpowiadamy: "Było tak, że chcemy tam kiedyś wrócić". Mamy nadzieję, że i to marzenie, podobnie jak poprzednie (wyjazd na misję) kiedyś się ziści.
Tak, dla nas Uganda to Perła Afryki - nasza Perła, którą otrzymaliśmy i którą zachowamy w naszych sercach i w naszym życiu na bardzo długo. I może za jakiś czas ponownie zostaniemy powitani "Welcome to Pearl of Africa".
Magdalena Musiał-Karg MWDB
Przemysław Karg MWDB


KALENDARZ 2010
Tegoroczny kalendarz poświęcony jest chłopcom z Namugongo w Ugandzie i nawiązuje do ich pobytu w Polsce.
Dochód z kalendarza przeznaczony jest na budowę szkoły w Ugandzie.
MULTIMEDIA 2009
Cykl filmów z serii "Misje salezjańskie" wzbogacił się o 5 nowych tytułów. Do nabycia są filmy ukazujące pracę misjonarzy i wolontariuszy w Kenii i Tanzanii.
|
|
"W pracy dla dusz
taką wartość ma
30 miligramów pobożności,
jak 100 miligramów wiedzy..."
św. Jan Bosko
Zespół redakcyjny:
Redaktor naczelny
KS. ROMAN WORTOLEC
Grafika
KRZYSZTOF KARPIŃSKI
www.KARPIK.eu
Teksty i zdjęcia:
AGNIESZKA SŁOWIK
Współpraca
S. GRAŻYNA SIKORA
| |